Prawie dwa tysiące lat temu Pomazaniec i Syn Boży został postawiony w stan oskarżenia. Wówczas doszło do dyskusji nad mniejszym złem.
"Wobec tego arcykapłani i faryzeusze zwołali Wysoką Radę i rzekli: Cóż my robimy wobec tego, że ten człowiek czyni wiele znaków? Jeżeli Go tak pozostawimy, to wszyscy uwierzą w Niego, i przyjdą Rzymianie, i zniszczą nasze miejsce święte i nasz naród. Wówczas jeden z nich, Kajfasz, który w owym roku był najwyższym kapłanem, rzekł do nich: Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod uwagę, że lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród." Jana 11:47-50
Ludzkie spekulacje i branie sprawy w swoje ręce okazało się zawodne. Wprawdzie Jan uznał te słowa za prorocze to jednak Kajfasz nie wypowiadał ich z tą myślą. On kalkulował na sposób ludzki. Jego rozumowanie nie potwierdziło się a naród i świątynia zostały zburzone właśnie, dlatego że zabili Pomazańca Bożego. Jemu wydawało się, że robi dobry wybór, ale się pomylił. Mniejsze zło okazało się wielkim złem, ponieważ zło zawsze jest złem i nie ma w sobie dobra. Z punktu widzenie Boga Ojca i jego Syna Jeszu, dobrowolne oddanie życia za ludzi nie było mniejszym złem tylko było dobrem. Natomiast ludzie, którzy go skazywali na śmierć dopuszczali się zła. Chrystus dopuszczał się dobra a sędziowie zła. Ani wybór mniejszego zła ani to, że śmierć ta była przepowiedziana i konieczna nie umniejsza winy osób, które do niej się przyczyniły, bo zło nie jest dobrem i zawsze wymaga sprawiedliwości, czyli kary. Dlatego pan Jeszu powiedział: