wtorek, 20 czerwca 2017

Zaplanuj swoje zbawienie


Jeśli nie oddalasz się od domu zbyt daleko, to możesz niczego ze sobą nie zabierać, a twój plan przeżycia polega na codziennym powrocie do swojego domu. Tu masz ciepło, tu masz lodówkę z jedzeniem i miejsce do spania. Im dłuższą jednak planujesz podróż, tym większe znaczenie ma słowo planujesz. Możesz oczywiście założyć że jakoś to będzie i tak żyją nie tylko w podróży, ale także na co dzień bezdomni. Jest to jednak poziom życia odpychający pozostałą część społeczeństwa. Jeśli twoim celem jest przyjaźń z bezdomnymi to oczywiście najlepiej go osiągniesz schodząc do poziomu bezdomnych, żyjąc wśród nich, ale jeśli twoim celem jest pomóc pozostałej części społeczeństwa, to musisz zadbać o to co w danym czasie jest uważane za minimalny poziom życia. 

Służba dla Boga jest podróżą w której potrzebujemy planowania. Jaki jest cel naszej podróży, w jakim czasie chcemy go osiągnąć i jakimi środkami. Powinniśmy to wiedzieć przed wyjściem z domu czyli naszej strefy komfortu. Oczywiście nigdy nie jest tak, że wszystko uda się według naszych planów.

W liście Jakuba czytamy:

wtorek, 6 czerwca 2017

Kłopoty w Pelli - rozdział 7


"Strzeż się więc i bądź ostrożny, 
a z gwałtownikami nie przestawaj."
Syracha 13:13

W Pelli obowiązywał zakaz poruszanie się wozem w dzień, wolno było przejeżdżać przez miasto tylko nocą. Jakow dotarł do bram miasta jeszcze za dnia, więc musiał zatrzymać się pod kolejną gospodą

– Samuelu – przywołał chłopca – zostań tu, a ja poszukam matki. Powinienem wieczorem wrócić i wówczas wjedziemy wozami już w konkretne miejsce, bez błądzenia. 

Jakow był w Pelli po raz pierwszy i nie miał pojęcia gdzie mieszka matka. Dzień się kończył, ale jeszcze było widno i warto było wykorzystać światło do znalezienia domu matki. Zabrał ze sobą jednego woźnicę, który miałby później przewodzić pozostałym i ruszył na poszukiwania. Początkowo zaczepiał ludzi, pytając o Elżbietę wdowę po Josefie, ale imię było popularne, a rabina nikt nie znał. Dodatkowy szczegół dotyczący wiary niewiasty także nie pomógł. 

środa, 31 maja 2017

Droga przez Jordan - rozdział 6


Jonatan biegł już prawie cztery godziny, gdy dotarł do rozstaju dróg. Gdzie teraz lekko w lewo czy dalej prosto? Ciężko dyszał ze zmęczenia. Trzymając się za boki, zastanawiał się, skąd ma wiedzieć którą drogę wybrać? Przyjrzał się śladom i doszedł do wniosku, że ślady wskazują, by nadal biec prosto, ale już było bardzo ciężko mu nogami przebierać. Traci siły, a jak zwolni tempa, to na pewno ich nie dogoni. Nie może odpocząć i nie może iść wolniej od koni, gdyż zamiast ich doganiać, będą się oni od niego oddalali. Postanowił, że jeszcze trochę pobiegnie, jeszcze trochę...

Wydawało mu się, że już dawno powinien ich dogonić. Co się stało? Teren był lekko górzysty, ale jak wyjdzie na prostą i nadal na horyzoncie nie zobaczy wozów, to postanowił zawrócić. Droga była lekko pod górę. Wbiegł na jej najwyższy punkt, dalej było z górki. To był najlepszy punkt obserwacyjny. Pot mu zalewał oczy. Otarł twarz rękawem, zmrużył powieki i szukał na horyzoncie ruchome punkciki. 

Adrenalina mu uderzyła do głowy.

– Są, są, widzę ich! – krzyczał i skakał z radości.

środa, 24 maja 2017

Nieporozumienie - rozdział 5


A od zarządców już tutaj się żąda, 
aby każdy z nich był wierny.
1 Koryntian 4:2
Ponieważ Jakow przespał cały dzień więc teraz kiedy inni spali, on rozmyślał nad najlepszym sposobem poradzenia sobie w obecnej sytuacji. Miał kilkaset dzieci i kilkadziesiąt kobiet, których nie mógł uwolnić, bo nie miałby kto opiekować się dziećmi. Do tej pory miał dziewięciu niewolników i uważał, że to duża rozrzutność. Pieniądze inwestował w sposób nowoczesny i niewolnicy nie mieli z tym nic wspólnego. Wszyscy oni pracowali na jego wygodę. Zastanawiał się nawet czy nie mógłby z kilku zrezygnować. Jednak cokolwiek do tej pory zaplanował, życie układało się odwrotnie do tych planów.

Jego pierwotny plan polegał na wykupieniu Izraelitów z niewoli i ich uwolnieniu. Byłby to duży koszt, ale jednorazowy. Teraz okazało się, że będzie każdego roku ponosił koszty utrzymania tej gromady, a roczny koszt będzie większy niż cena ich wykupu. Obliczył, że w ciągu 2 lat poniesie koszt równy trzykrotnemu wykupowi tej gromady. Żeby ich wyżywić, będzie musiał wycofywać pieniądze z różnych inwestycji. Skalkulował, że w ten sposób pieniądze skończą się za około 4 lata, a on sam stanie się równie biedny, jak oni wszyscy. Chyba że wymyśli, jak z tego wybrnąć?

sobota, 20 maja 2017

Pierwszy dzień w Jawne - rozdział 4



Rozdział 4
Każdy - jeśli uczyni coś dobrego, 
otrzyma to z powrotem od Pana,
zarówno niewolnik, jak tez wolny.
Efezjan 6:8

Jawne było miastem nietkniętym przez wojnę. Podobno od 60 lat było prywatną własnością cesarza rzymskiego Cezara Augusta. Rzymianie nazywali je Lamnia, ale hebrajczycy posiadali własną nazwę jeszcze od czasów Jeszu syna Nuna i dlatego nazywali je Jawne. 

Dom ich nowego właściciela był wynajęty i niestety okazał się za mały by pomieścić wszystkich wykupionych z niewoli. Jakow musiał jak najszybciej wynająć dodatkowy dom, najlepiej z ziemią uprawną, by zapewnić pracę ludziom i zmniejszyć koszty utrzymania dzięki produkcji własnej żywności. Kiedy dotarli na miejsce nie miał sił by zając się tym natychmiast. Powiedział do przełożonego domu, by ludziom pomógł znaleźć miejsce, bo on musi odpocząć. Zabronił mu przeszkadzać dopóki sam się nie obudzi. Właściciel położył się na swoim łożu wieczorem i przespał całą noc i kolejny dzień. Dziesięciu pomocników, których dostał od rabinów rozeszło się do swoich panów powiadamiając ich o przybyciu Jakowa.

środa, 17 maja 2017

Jonatan - rozdział 3

Ponieważ opowiadania spotkały się z pozytywną reakcją, więc zapraszam do zapoznania się z historią Jonatana. Myśl przewodnia zaczerpnięta jest z księgi Przysłów 22:6 "Wychowuj chłopca odpowiednio do drogi, którą ma iść, a nie zejdzie z niej nawet w starości."
  
  Jonatan był niewolnikiem, odkąd pamięta, czyli od zawsze. Jego mama, będąc niewolnicą, uwierzyła w Mesjasza z Nazaretu i zaszczepiła swoją wiarę synowi. Gdy miał 10 lat ktoś ujawnił właścicielowi, że posiada kilku chrześcijan na terenie swojej posiadłości. Ten się wściekł, ponieważ był Judejczykiem pobożnym tylko na pokaz. Oficjalnie bardzo sprawiedliwy i religijny, ale faktycznie był człowiekiem okrutnym i niemoralnym. Nie odmawiał sobie żadnej z przyjemności cielesnych, a swoim domownikom nie odmawiał bólu i szykan. Nawet żonę traktował nie wiele lepiej od niewolników, a już na pewno traktował ją gorzej od dwóch ulubionych niewolnic. Pilnował, by nic z jego podłego życia nie wyszło na zewnątrz i był gotów zabić tego, kto by ujawnił jego prawdziwą naturę. Wszyscy więc milczeli. Nikogo też z domowników nie zdziwiła agresja, z jaką zareagował na informację o zwolennikach Mesjasza z Nazaretu wśród jego niewolników. 

  Przeraził się na myśl o tym, że znajomi mogliby jego podejrzewać o sprzyjanie tej sekcie. Przeprowadził śledztwo i okazało się, że 3 kobiety na pewno są heretyczkami. Za pomocą chłosty i gróźb złamał dwie z nich i zmusił do wyrzeczenia się Mesjasza. Mama Jonatana nie uległa i po ciężkim pobiciu została skierowana do pracy w polu, bez prawa wchodzenia do domu właściciela. Do tej pory pracowała w kuchni i nie była to praca ciężka. Teraz miała całe upalne dni spędzać w polu. 

niedziela, 14 maja 2017

Jeruzalem 67-70 - rozdział 2


Jakow nie potrafił pogodzić się z myślą, że jego ukochana matka wierzy w Mesjasza, którego on sam i wszyscy uczeni w Piśmie uważali za oszusta, zwodzącego biedotę. Przecież matka nie była biedna, ani głupia. Zawsze miał o jej rozumie najlepsze zdanie, a teraz takie rozczarowanie. Dała się zwieść razem z miejską biedotą, jak pospolita niewiasta. Był na nią zły i unikał z nią kontaktu przez kilka dni. Różniej złość ustępowała miejsca rozczarowaniu. Przyglądał się matce z u kratka i musiał przyznać, że w niczym się nie zmieniła odkąd wyznała mu swoją wiarę. To jego stosunek do matki uległ zmianie, dlatego gdy poprosiła go o możliwość ucieczki z Jeruszalem nie stawiał oporu. Przyjął to rozwiązanie z ulgą, bał się że ktoś odkryje iż on szanowany faryzeusz ma matkę heretyczkę. Sam też planował ucieczkę, ale w odpowiednim czasie i na pewno nie tam gdzie uciekła sekta Nazaretańczyka. Jego miejsce było przy nauczycielach narodu, był jednym z nich. 

Na drugi dzień po rozmowie z matką Jakow przysiadł przy łożu ojca i w chwili jego lepszego samopoczucia przeprowadził szczerą rozmowę. Właściwie sam mówił, ojciec tylko czasem coś z wielkim trudem wycharczał. Syn zapewnił ojca o swojej miłości i pełnym oddaniu. Starcowi wówczas napłynęły łzy do oczu.