piątek, 9 września 2016

Medytacja czy wyjałowienie?


Ostatnio za sprawą azjatyckiego pogaństwa i propagandy medialnej, która jest w rękach Babilonu Wielkiego, stało się modne słowo medytacja. Postarano się, by kojarzyć to z ludźmi siedzącymi w określonej pozycji. Żeby propaganda miała dużą skuteczność, na zdjęciach pokazuje się wyjątkowo pięknych młodych ludzi, co w umysłach mniej przezornych osób rodzi pozytywne skojarzenie z pominięciem jakiejkolwiek wiedzy. Propaganda tego typu medytacji jest oderwana od rzeczywistości. Propaguje się zwyczaje pochodzące z religii pogańskich, które przy bliższym poznaniu wzbudzają obrzydzenie. Chrześcijanie są jednak skutecznie od tej rzeczywistości izolowani i przedstawia im się tylko to co są w stanie zaakceptować, co wydaje im się atrakcyjne. 

Samo słowo medytacja jest pochodzenia łacińskiego. Pochodzi od meditatio i znaczy coś zupełnie innego niż nam proponują religie azjatyckie. Medytacja oznacza rozmyślanie, podczas gdy większość szkół wschodnich pod tą nazwą promuje pozbawienie się wszelkich myśli. Nie tylko ja zauważyłem tą sprzeczność. Znalazłem jej potwierdzenie w Wikipedii, czytamy tam:

„Wbrew łacińskiemu źródłosłowowi wschodnia medytacja niekoniecznie ma coś wspólnego z namysłem, często jest nawet jego przeciwieństwem, w niektórych szkołach filozoficznych wręcz zaleca się oczyszczenie umysłu z jakichkolwiek myśli i wyobrażeń, np. Jogasutry Patańdźalego w ten sposób definiują praktyki jogi: yogaś ćitta vritti nirodhah (joga to zatrzymanie aktywności umysłu). Ten rodzaj medytacji stanowi rodzaj spokojnej obserwacji, a jej nazwy nawiązują do „patrzenia”: dhjana(od czasownika „dhiyate” – patrzeć umysłem), vipassana (od „vi-paśyate” – obserwować).” https://pl.wikipedia.org/wiki/Medytacja

Widzimy więc wyraźnie, że wschodnie pogaństwo próbuje nam się wszczepić fałszując słowa. Faktycznie medytacja wschodnia powinna nazywać się antymedytacją, czyli jest to coś co ma zastąpić prawdziwą medytację polegającą na głębokim rozmyślaniu, np. polegającą na analizie Pisma Świętego. Zamiast więc rozmyślać nad naukami Chrystusa proponuje się nam oczyścić umysł z wszelkich myśli. Faktycznie nie jest to medytacja lecz zwykłe wyjałowienie umysłu. 

Tak jak antychryst próbuje zając miejsce prawdziwego Chrystusa, tak antymedytacja wypiera z naszej kultury myśli prawdziwą medytację. Całe sprowadzenie chrześcijan na manowce wiary polega na manipulowaniu słowami, co zostało przepowiedziane dla naszego ostrzeżenia:

„W zachłanności plastycznymi słowami was przehandlują…” 2 Piotra 2:3

Ta fałszywa medytacja jest jednym z wielu czynników, jakie mają nas uczynić bezmyślnymi wmawiając nam jednocześnie, że jest to nowy wyższy poziom doskonalenia. Jest dokładnie na odwrót, jest to sposób na stanie się bezmyślnym i poddanym woli sił zewnętrznych. Osoba poddająca się antymedytacji (wyjałowieniu) jest podatna na wpływy demonów. 

„Gdy duch nieczysty opuści człowieka, błąka się po miejscach bezwodnych, szukając spoczynku. A gdy go nie znajduje, mówi: 
– Wrócę do swego domu, skąd wyszedłem. 
Przychodzi i zastaje go wymiecionym i przyozdobionym. Wtedy idzie i bierze siedem innych duchów złośliwszych niż on sam; wchodzą i mieszkają tam. I stan późniejszy owego człowieka staje się gorszy niż poprzedni.” 
Łukasza 11:24-26

Człowiek „wymieciony” to człowiek pusty, pozbawiony rozważań nad prawdą objawioną z góry, a „przyozdobiony” to pewnie pełen płytkiej filozofii odpowiedniej dla demonów. Człowiek rozważający nauki Chrystusa nie będzie miał miejsca na demony, a one będą źle się w nim czuły. Warto przy tej okazji zaznaczyć, że pełną ochronę przed demonami zapewnia oddanie się na służbę Panu naszemu Jeszu, co ma miejsce przez akt zanurzenia w imieniu Jeszu. Wówczas stajemy się własnością Syna Bożego i nikt nie jest wstanie nas wyrwać z jego ręki. Mesjasz wyjaśnił zasadę silniejszego przy okazji wypędzania demonów. Powiedział wówczas:

„Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, zabierze całą broń jego, na której polegał, i łupy jego rozda.” Łukasza 11:21,22 

Pomazaniec Jeszu wypędzał demony, uwalniając ludzi, dlatego że dysponował większą mocą (Mateusza 12:28,29). Z tego też wyciągamy odwrotny wniosek. Ponieważ wiemy, że Pomazaniec otrzymał wszelką władzę w niebie i na ziemi...

„Wtedy Jeszu podszedł do nich i przemówił tymi słowami: 
– Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi.” 
Mateusza 28:18

...więc nikt nie jest wstanie wyrwać nas spod jego opieki. 

Prawdziwa medytacja polega na zgłębianiu Słowa Bożego. Czasem ktoś odnosząc się do powierzchownych wrażeń uważa że modlitwa jest odpowiednikiem pogańskiej medytacji, ale to nie jest prawdą. Medytacją jest skupienie swych myśli na analizowaniu nauk Chrystusa lub słów proroczych, a modlitwa jest przeważnie podsumowaniem naszych analiz. 

Prawdziwi słudzy pomazańcowi przewyższają swoją medytacją powierzchowne antymedytacje. Zamiast tracić czas na wyjałowienie umysłu, zgłębiają Mądrość Bożą (1 Koryntian 2:6,7). Sami się budują i mogą budować swoją wiedzą i wiarą innych (1 Tymoteusza 4:16). 

Znajdź czas, na skupienie swych myśli, na studiowaniu Słowa Bożego. Przeanalizuj je, podziel się swoją wiedzą z innymi, a w modlitwie okaż wdzięczność Bogu i Jego Pomazańcowi, za to czego się dowiedziałeś (Rzymian 6:17).
____________________
krzysztof pomazańcowy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz