Wszyscy przechodzimy trudne chwile. Jedni mają je całe życie na przykład ludzie cierpiący na jakąś chorobę a inni czasami. Trzy dni temu była rocznica mojego wypadku, co wzbogaciło mnie nie tylko o cierpienie, ale też nowe doświadczenia. Z wypadkami dobre jest to, że się ich niespodziewany, dzięki czemu do ostatniej chwili zachowujemy dobry nastrój. O wiele gorzej mają ci, co wiedzą, co ich czeka i rozmyślanie nad tym sprawia im przedwczesny ból a także rodzi pokusy by pójść na kompromis z diabłem.
Takie trudne chwile w oczekiwaniu na najgorsze przechodził Jan Zanurzyciel, gdy został uwięziony przez żyda pochodzenia edomskiego, Heroda. Kiedy już spędził trochę czasu w więzieniu a na wolności Pomazaniec Boży czynił cuda, jakby zniecierpliwiony wysłał do Jeszu swoich uczniów z pytaniem:
„‘Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?’ Jeszu im odpowiedział: ‘Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi’.” Mateusza 11:2-6
