Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jakow. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jakow. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 czerwca 2017

Kłopoty w Pelli - rozdział 7


"Strzeż się więc i bądź ostrożny, 
a z gwałtownikami nie przestawaj."
Syracha 13:13

W Pelli obowiązywał zakaz poruszanie się wozem w dzień, wolno było przejeżdżać przez miasto tylko nocą. Jakow dotarł do bram miasta jeszcze za dnia, więc musiał zatrzymać się pod kolejną gospodą

– Samuelu – przywołał chłopca – zostań tu, a ja poszukam matki. Powinienem wieczorem wrócić i wówczas wjedziemy wozami już w konkretne miejsce, bez błądzenia. 

Jakow był w Pelli po raz pierwszy i nie miał pojęcia gdzie mieszka matka. Dzień się kończył, ale jeszcze było widno i warto było wykorzystać światło do znalezienia domu matki. Zabrał ze sobą jednego woźnicę, który miałby później przewodzić pozostałym i ruszył na poszukiwania. Początkowo zaczepiał ludzi, pytając o Elżbietę wdowę po Josefie, ale imię było popularne, a rabina nikt nie znał. Dodatkowy szczegół dotyczący wiary niewiasty także nie pomógł. 

środa, 24 maja 2017

Nieporozumienie - rozdział 5


A od zarządców już tutaj się żąda, 
aby każdy z nich był wierny.
1 Koryntian 4:2
Ponieważ Jakow przespał cały dzień więc teraz kiedy inni spali, on rozmyślał nad najlepszym sposobem poradzenia sobie w obecnej sytuacji. Miał kilkaset dzieci i kilkadziesiąt kobiet, których nie mógł uwolnić, bo nie miałby kto opiekować się dziećmi. Do tej pory miał dziewięciu niewolników i uważał, że to duża rozrzutność. Pieniądze inwestował w sposób nowoczesny i niewolnicy nie mieli z tym nic wspólnego. Wszyscy oni pracowali na jego wygodę. Zastanawiał się nawet czy nie mógłby z kilku zrezygnować. Jednak cokolwiek do tej pory zaplanował, życie układało się odwrotnie do tych planów.

Jego pierwotny plan polegał na wykupieniu Izraelitów z niewoli i ich uwolnieniu. Byłby to duży koszt, ale jednorazowy. Teraz okazało się, że będzie każdego roku ponosił koszty utrzymania tej gromady, a roczny koszt będzie większy niż cena ich wykupu. Obliczył, że w ciągu 2 lat poniesie koszt równy trzykrotnemu wykupowi tej gromady. Żeby ich wyżywić, będzie musiał wycofywać pieniądze z różnych inwestycji. Skalkulował, że w ten sposób pieniądze skończą się za około 4 lata, a on sam stanie się równie biedny, jak oni wszyscy. Chyba że wymyśli, jak z tego wybrnąć?

niedziela, 14 maja 2017

Jeruzalem 67-70 - rozdział 2


Jakow nie potrafił pogodzić się z myślą, że jego ukochana matka wierzy w Mesjasza, którego on sam i wszyscy uczeni w Piśmie uważali za oszusta, zwodzącego biedotę. Przecież matka nie była biedna, ani głupia. Zawsze miał o jej rozumie najlepsze zdanie, a teraz takie rozczarowanie. Dała się zwieść razem z miejską biedotą, jak pospolita niewiasta. Był na nią zły i unikał z nią kontaktu przez kilka dni. Różniej złość ustępowała miejsca rozczarowaniu. Przyglądał się matce z u kratka i musiał przyznać, że w niczym się nie zmieniła odkąd wyznała mu swoją wiarę. To jego stosunek do matki uległ zmianie, dlatego gdy poprosiła go o możliwość ucieczki z Jeruszalem nie stawiał oporu. Przyjął to rozwiązanie z ulgą, bał się że ktoś odkryje iż on szanowany faryzeusz ma matkę heretyczkę. Sam też planował ucieczkę, ale w odpowiednim czasie i na pewno nie tam gdzie uciekła sekta Nazaretańczyka. Jego miejsce było przy nauczycielach narodu, był jednym z nich. 

Na drugi dzień po rozmowie z matką Jakow przysiadł przy łożu ojca i w chwili jego lepszego samopoczucia przeprowadził szczerą rozmowę. Właściwie sam mówił, ojciec tylko czasem coś z wielkim trudem wycharczał. Syn zapewnił ojca o swojej miłości i pełnym oddaniu. Starcowi wówczas napłynęły łzy do oczu.