Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marta. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 czerwca 2017

Kłopoty w Pelli - rozdział 7


"Strzeż się więc i bądź ostrożny, 
a z gwałtownikami nie przestawaj."
Syracha 13:13

W Pelli obowiązywał zakaz poruszanie się wozem w dzień, wolno było przejeżdżać przez miasto tylko nocą. Jakow dotarł do bram miasta jeszcze za dnia, więc musiał zatrzymać się pod kolejną gospodą

– Samuelu – przywołał chłopca – zostań tu, a ja poszukam matki. Powinienem wieczorem wrócić i wówczas wjedziemy wozami już w konkretne miejsce, bez błądzenia. 

Jakow był w Pelli po raz pierwszy i nie miał pojęcia gdzie mieszka matka. Dzień się kończył, ale jeszcze było widno i warto było wykorzystać światło do znalezienia domu matki. Zabrał ze sobą jednego woźnicę, który miałby później przewodzić pozostałym i ruszył na poszukiwania. Początkowo zaczepiał ludzi, pytając o Elżbietę wdowę po Josefie, ale imię było popularne, a rabina nikt nie znał. Dodatkowy szczegół dotyczący wiary niewiasty także nie pomógł. 

środa, 31 maja 2017

Droga przez Jordan - rozdział 6


Jonatan biegł już prawie cztery godziny, gdy dotarł do rozstaju dróg. Gdzie teraz lekko w lewo czy dalej prosto? Ciężko dyszał ze zmęczenia. Trzymając się za boki, zastanawiał się, skąd ma wiedzieć którą drogę wybrać? Przyjrzał się śladom i doszedł do wniosku, że ślady wskazują, by nadal biec prosto, ale już było bardzo ciężko mu nogami przebierać. Traci siły, a jak zwolni tempa, to na pewno ich nie dogoni. Nie może odpocząć i nie może iść wolniej od koni, gdyż zamiast ich doganiać, będą się oni od niego oddalali. Postanowił, że jeszcze trochę pobiegnie, jeszcze trochę...

Wydawało mu się, że już dawno powinien ich dogonić. Co się stało? Teren był lekko górzysty, ale jak wyjdzie na prostą i nadal na horyzoncie nie zobaczy wozów, to postanowił zawrócić. Droga była lekko pod górę. Wbiegł na jej najwyższy punkt, dalej było z górki. To był najlepszy punkt obserwacyjny. Pot mu zalewał oczy. Otarł twarz rękawem, zmrużył powieki i szukał na horyzoncie ruchome punkciki. 

Adrenalina mu uderzyła do głowy.

– Są, są, widzę ich! – krzyczał i skakał z radości.