sobota, 24 września 2016

Przypowieść o przędsiębiorcy


Był pewien człowiek, który zatrudnił do prac remontowych ośmiu swoich współwyznawców. Przyjął zlecenie na remont miejscowego ratusza. Po jakimś czasie spotykają się z nim przewodnicy zboru do którego należał i jeden z nich mówi:

– Drogi bracie, niepokoimy się o ciebie, ponieważ chodzą słuchy że nie chce ci się pracować.

– Co takiego? – szczerze zdziwił się przedsiębiorca.

– Zatrudniłeś ludzi do pracy, a sam nic nie robisz tylko chodzisz od jednego do drugiego i ucinasz sobie pogawędki. Nawet pracownicy ratusza mówią, że migasz się od pracy. Kiedy twoi bracia ciężko pracują na wynagrodzenie, ty się nie wysilasz. Liczysz pewnie na to, że z ich pracy dostaniesz wynagrodzenie. 

Przedsiębiorca, któremu wydawało się, że zatrudniając pracowników zrobił coś godnego pochwały zbladł. Zaskoczony oskarżeniem, posmutniał i zaczął się zastawiać czy rzeczywiście nie powinien pracować z innymi. Nadzorca zboru widząc, że jego słowa podziałały zgodnie z jego wolą kontynuował:

– Wiesz co mówi Pismo Święte o wynagrodzeniu za pracę? 

Przedsiębiorca nie był w stanie się skupić na odpowiedzi. Spuścił głowę i myślał nad tym gdzie popełnił, błąd, jak mógł tak zbłądzić, dlaczego myślał, że postępuje dobrze. Tymczasem nadzorca widząc, że nie ma co liczyć na odpowiedź, postanowił mu podpowiedzieć:

– Apostoł Paweł w 2 liście do Tesaloniczan powiedział: „kto nie pracuje, niech nie je”. Mamy jeść chleb na który zapracujemy sami, a nie żerować na cudzej pracy.

Skarcony przedsiębiorca milczał ze spuszczoną głową. Inny nadzorca zboru dodał:

– Podobno znikasz codziennie z miejsca pracy, na godzinę lub dłużej. Nikt nie wie gdzie jesteś i co robisz. 

Przedsiębiorca drgnął, jakby się obudził. Po chwili namysłu podniósł głowę i powoli zaczął mówić:

– Drodzy bracia... 

Przerwał, nad czymś intensywnie myślał, ale po chwili kontynuował mówiąc powoli jakby rozważał każde słowo. 

– Właściwie nie jesteście moimi braćmi.

Spojrzał po zebranych. Byli równie mocno zaskoczeni, jak on wcześniej. Zamilkli, skupieni na tym co chce powiedzieć przedsiębiorca. A on kontynuował:

– Bliżej wam do faryzeuszy niż do mnie. Oni są waszymi braćmi, ponieważ postępujecie dokładnie, jak oni. Przekręcacie Pismo Święte niczym sam diabeł kusząc Chrystusa na pustyni. Kto was ustanowił panami nade mną? Kto dał wam prawo oceniać mnie? Dlaczego się nade mną znęcacie? Nie pozwalacie mi naśladować Chrystusa i samego Boga Ojca! Kiedy znikam z miejsca pracy to znaczy że czegoś zabrakło i pojechał to przywieść. Kiedy chodzę i gadam z pracownikami to tak naprawdę sprawdzam czy czegoś im nie brakuje, czy prace wykonują dobrze, a często doradzam i poprawiam. Nie wszyscy są dobrymi fachowcami. Zatrudniłem ich z uwagi na więzi braterskie, ale gdybym miał zatrudniać ich jako fachowców to zostawiłbym tylko dwóch pracowników, resztę bym zwolnił. Trzeba ich pilnować by czegoś nie zepsuli. Twój syn – zwrócił się do jednego z nadzorców, – trzy dni temu zmarnował materiał, źle wykonując swoją pracę. Wszyscy poszli do domu, a ja zostałem dwie godziny dłużej, żeby po nim poprawić. Czy pochwalił ci się w domu? 

Nadzorca zboru, ojciec słabego pracownika, z wyraźną pretensją odpowiedział:

– To twój obowiązek, ty odpowiadasz za swoich pracowników, widocznie dałeś mu złe instrukcje.

– I ja też poczułem się odpowiedzialny za jego błąd, ponieważ gdy on psuł swoją pracę ja dowoziłem materiały. Nie mogłem być wszędzie ale właśnie dlatego biegam od pracownika do pracownika, by korygować w porę błędy. Żeby jednak nie odczuli mojej kontroli jako szorstką, żartuję z nimi przy tej okazji.

Zapanowało kłopotliwe milczenie. Tym razem przedsiębiorca siedział wyprostowany z głowa podniesioną do góry, a nadzorcy wyraźnie błądzili wzrokiem nie wiedząc co teraz zrobić, co powiedzieć i jak zakończyć tę dyskusję. Jeden z nich postanowił zmienić temat:

– Co masz na myśli mówiąc, że nie jesteśmy twoimi braćmi?

– Jesteście jak zły sługa, który zarzucał Chrystusowi, „chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał” (Mateusza 25:24). Nie chcę podzielić waszego losu. 

Ponownie zapanowało milczenie. Można było odnieść wrażenie, że nadzorcy przestali oddychać.

– Chrystus, Boga przyrównał do kapitalisty, który zainwestował swoje środki w budowę winnicy, a następnie wynajął ją pracownikom, oczekując swojej części zysków. Wy jesteście jak ci zbuntowani robotnicy rolni. Nie uznajecie wkładu przedsiębiorcy jako wartościowego i odmawiacie mi prawa do zysków z samego faktu zorganizowania i umożliwienia zarobkowania (Marka 12:1-9). Za 3 dni jest termin wypłaty dla moich pracowników. Wszystkim okażę miłosierdzie, ale wy tego nie ścierpicie. 

Jak obiecał tak zrobił. Na drugi dzień zatrudnił dobrego fachowca, który jednak nie był ich współwyznawcą. Dwa dni później, w dniu wypłaty, wszystkim dał o 100 zł więcej niż obiecał, a nowo zatrudnionemu dał dokładnie tyle samo plus jeszcze 100 zł więcej. Ponieważ wszyscy uważali się za prawdziwych chrześcijan i znali przypowieść o wynagrodzeniu robotników winnicy (Mateusza 20:1-15), więc nikt nic nie powiedział. W zborze jednak wrzało. Ostatecznie z 8 pracowników zwolniło się aż sześciu. Wszystkie rodziny odsunęły się od miłosiernego przedsiębiorcy uważając, że się wywyższa. Nadal szerzono wcześniejsze oskarżenia i nie szczędzono nowych plotek. 

A co ty czytelniku o tym myślisz? Kto w powyższym opowiadaniu zachował się jak naśladowca Chrystusa?

____________________
krzysztof pomazańcowy

4 komentarze:

  1. Skads to znam. Jezeli ktos mysli, ze robi cos dobrego dla szukajacych pracy wspolwyznawcow, to zycie go pouczy, ze w pracy licza sie przede wszystkim KWALIFIKACJE, a nie SENTYMENTY. Wszystko inne to KUMOTERSTWO. Niezaleznie od moich intencji, czuje sie winny tego zarzutu.

    Zarzadzalem zakladem z ponad 100 pracownikami. Proszono mnie o pomoc w znalezieniu pracy. Zatrudnilem wiec 1 dozorce, 1 sprzataczke, 1 magazynierke i 1 kierownika magazynu. Na owoce mojej naiwnosci nie musialem dlugo czekac .

    Miast skupic sie na pracy, do czego zobowiazuje wynagrodzenie, owi bracia i siostry otwarcie reklamowali swoje wyznanie, wystawiajac wydawnictwa na biurkach. Nie trwalo dlugo i otrzymalem merytoryczne skargi ich przelozonych, za co przyszlo mi sie wstydzic.

    Magazynierka sadzac, ze w mojej obecnosci moze czuc sie jak u siebie w domu, balansowala na pochylonym krzesle, opierajac sie kolanami o brzeg biurka, swa „wdziecznosc“ okazala mi poprzez zatuszowanie faktu, ze jest w ciazy i po narodzinach zablokowala miejsce pracy, kierownik magazynu nie potrafil poprawnie prowadzic przychodow i rozchodow na kartotekach materialowych (banalna arytmetyka), sprzataczka odwalala swa prace po lebkach, a dozorca nie swiecil czystoscia i porzadkiem, na co skarzyli sie zmiennicy. Piekne przechwalki w czasopismach o nadzwyczajnej sumiennosci i pracowitosci swiadkow nie wytrzymaly proby w zderzeniu z rzeczywistoscia. Przykrym jest z drugiej strony fakt, ze majac osobiscie inne podejscie do pracy, posadzany jestes o materializm i gonitwe za swiatowymi dobrami. Motywy twojej wiary i stawianych sobie celow sa podwazane, ale to tylko przyziemna ludzka zazdrosc.

    Skutki organizacyjnego prania mozgu w postaci:
    - na kazdym doczesnym zakladzie widnieje niewidzialny napis: „Przeznaczone do likwidacji“,
    - wszystko co ziemskie ulegnie zagladzie,
    - skarby w niebie nabywamy glownie misjonujac,
    - po szkole najlepsza jest pionierka,
    - wyzsze wyksztalcenie tematem tabu,
    prowadza zwlaszcza u mlodych do nihilistycznego i dekadenckiego podejscia do spraw doczesnych. Wielu wypatruje nowego systemu i ziemskiego raju, nie przywiazujac szczegolnej wagi do terazniejszosci. Byl to dla mnie, po doktrynalnych, kolejny powod na drodze do rozstania sie z org. Mialem swiadomosc, ze moje wlasne dzieci moga sie zarazic tym sekciarskim, pozbawionym indywidualnych celow, oderwanym od rzeczywistosci duchem.

    Odpowiedz na Twoje ostatnie pytanie nasuwa sie sama. Org. w odroznieniu od innych wyznan, nie czyni nic dla swoich (przedszkola, szpitale, domy starcow, pomoc dla ofiar klesk jest marginalna i policzona jedynie na propagande, pochodzi w znacznej mierze od „pospolitego ruszenia“, u schylku zycia dostaniesz kopa z Betel i ten zly szatanski swiat jest nagle dobry, by cie utrzymac). Org. krytykuje za to nieustannie inne wyznania, ktore udzielaja sie charytatywnie, czy tez przedsiebiorczych braci. Milosc do blizniego wyraza sie w pierwszym rzedzie tym, co czynimy dla swoich REALNYCH braci (Mat 25:35-36). Tym podobamy sie naszemu Panu. Natomiast org. kladzie glowny nacisk na pozyskanie POTENCJALNYCH braci dajac dowod, ze jest Antychrystem. Oczekuje, aby dla niej cos uczyniono, a nie Jezusowi (Mat 25:40). Lekcewazy slowa Jezusa z Jana 6:44: „Nikt nie może przyjść do mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec“. Jest tak zauroczona i zachlysnieta soba samym, swymi immobiliami i wydawnictwami, ze nie ma w niej miejsca na oddzialywanie naszego Pana i Jego Ducha, ktory rzekomo tylko im jest dany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Piotrze . Po twej trafnej wypowiedzi widać , że dla organizacji poświęciłeś parę ładnych lat . Jest to dość mocne doświadczenie życiowe , które pozwala nam na podjęcie dalszych kroków by życie nasze było wartościowe, ale nie w naszych oczach .
      Artykuł ten omawia też i moją sytuację z przeszłości, żałuję tylko że w tedy nie umiałem tak ocenić swojej sytuacji i faryzejskie postępowanie starszyzny. Zapewne zaoszczędziłbym sobie i mojej rodzinie wielu fałszywych oskarżeń . Potwierdzam, że potrafią tylko krytykować i czepiać się innych , a sami popełniają większe błędy. Czynią tak by siebie wybielić.
      Dziś mam to za sobą i stwierdzam , że wielu świadków czuje się oszukanych lecz nie wiedzą jak to rozwiązać . Sekciarskie zastraszanie też odnosi tu skutek , chodzi o ostracyzm czy straszenie że wszyscy poza organizacją zginą .
      Przyzna , że święty nie jestem , bo zmywam jeszcze starego człowieka przesiąkniętego naukami strażnicy, ale wiem że obietnica naszego Pana Jeszu odnośnie wsparcia i dodania mocy by się uświęcić jest w zasięgu każdego człowieka który Go oto prosi .
      Życzę i tobie byś poznał Pana naszego także i z imienia byś mógł zwracać się do niego z czystym sumieniem wzywając jego imię prosząc o dary ducha . Znasz pisma i wiesz że nie odmówi proszącemu. Zacytowałeś Jana 6;44 co świadczy że takie jest i twoje pragnienie , by Ojciec cię pociągnął a Pan nasz Jeszu cię pouczał i poprowadził właśnie do Ojca . Pozdrawiam

      Usuń
    2. Witaj Antoni. Gdyby tylko pare, to byloby do strawienia, ale paredziesiat lat smyczylem siebie i ufna mi rodzine w tym kolowrocie. Jedynie dzieci z osiagnieciem dojrzalosci mialy wczesniej wolna reke.

      Jedynym pozytkiem, jaki wynioslem, jest zamilowanie do czytania pism, ale teraz korzystam z innych przekladow, rowniez obcojezycznych. Nie czytam wyrywkowo jak przy studiowaniu straznicy, ale calymi rozdzialami. To prowadzi automatycznie do innych wnioskow, anizeli w org.

      Co mnie dzisiaj najbardziej boli i mi dokucza, to fakt, ze w rownej mierze co braciom w org., nie poswiecilem mego czasu i nie okazalem mej milosci moim krewnym spoza org., a ktorzy pomarli. Apeluje goraco do wszystkich z org.: Pamietajcie o przykazaniu “Czcij ojca twego i matke twoja” i wspieraj rodzine twoja! Nie polowicznie, ale calym sercem. Org. krok po kroku separuje nas od naszych krewnych. Przyjdzie czas, gdy sumienie sie odezwie ...

      Dziekuje za Twe slowa zachety. Tak naprawde, to nigdy nie zwatpilem w Boga Wszechmocnego, ale przezyte wahania, frustracja i watpliwosci co do przyszlej formy wielbienia Go i Jego Syna, mialy negatywny wplyw na moje postepowanie. Przyznaje za Toba, ze swiety nie bylem.

      Osiagnalem tak dlugo wyczekiwany spokoj ducha. Wzorem modlitwy Panskiej modle sie do Boga Ojca, nie zaniedbujac bezposredniej wiezi z Jego Synem. Wierze, ze z Bogiem mozna chodzic w “pojedynke”, nie bedac w jakiejkolwiek religii. W stosownym czasie Syn zbierze swoje ziarna z kazdej i spoza religii. Pozdrawiam Cie serdecznie

      Usuń
  2. Witaj Piotrze ponownie.(Co prawda jest to blog Krzysztofa a ja się tylko wtrąciłem ). Na tak piękne i szczere wyznanie wiary należy odpisać niezwłocznie , co czynię z radością . Jeśli chodzi o przemyślenia wobec bliskich i poczucie straconej więzi na rzecz org. , to powiem witaj w klubie . Przyznam , że w moim przypadku mój młodszy syn jest całkiem podobny do mnie , bo zachowuje się tak jak ja do swoich rodziców . Całkowicie pogrążony w sekcie śj. zaślepiony nauką strażnicy nie zauważa własnej bliskiej rodziny .(widzę po jego zachowaniu ile ja sam zadałem bólu moim rodzicom ) . Posłużę się wypowiedzią naszego pana Jeszu , który te sprawy wyjawił już wtedy . Marka 7;10 Mojżesz tak powiedział: Czcij ojca swego i matkę swoją, oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmiercią zginie. 11 A wy mówicie: "Jeśli kto powie ojcu lub matce: Korban, to znaczy darem [złożonym w ofierze] jest to, co by ode mnie miało być wsparciem dla ciebie" - 12 to już nie pozwalacie mu nic uczynić dla ojca ni dla matki. 13 I znosicie słowo Boże przez waszą tradycję, którąście sobie przekazali. Wiele też innych tym podobnych rzeczy czynicie».
    Te faryzejskie nauki kontynuuje strażnica i my dawaliśmy się na w to wmanewrować . Ale jak zauważyłeś w ostatnim zdaniu ,że Pan nasz wyciąga z poszczególnych religii osoby które pragną iść drogą przez Niego wytyczoną .Słowa twoje wskazują , że posłuchałeś wołania Pańskiego dotyczące wyjścia z religii fałszywej i dlatego czujesz się teraz wolnym . Te moje 30 lat które poświęciłem org. traktuje jako doświadczenie , że szatan jest mistrzem w zwodzeniu .
    Jak na pewno zauważyłeś , to my nie jesteśmy wyznawcami żadnej religii . Czytamy pisma analizując je mocniej i bez narzucania nam jak mamy je odczytywać . Jednak często a nawet regularnie kontaktujemy się w naszym gronie , by się nawzajem wspierać i wzmacniać w wierze . Pamiętasz wypowiedź Pomazańca Bożego Mat. 18;20 Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich». Ten werset wskazuje nam byśmy zbierali się w imię Pana naszego Jeszu i tak też czynimy . Myślę że artykuły Krzysztofa będą ci pomocne w dalszych badaniach pism .
    Pozwolę sobie zacytować- 2 Kor. 13; 5 Siebie samych badajcie, czy trwacie w wierze, siebie samych doświadczajcie! Czyż nie wiecie o samych sobie, że Jeszu Chrystus jest w was? Chyba żeście odrzuceni.
    Zapewne takich osób jak my jest więcej , lecz nie wszyscy mają na tyle odwagi , czy pewności siebie by podzielić się swoimi spostrzeżeniami , a już tym bardziej by ostrzec innych przed pułapkami jakiejkolwiek religii. Piszę jakiejkolwiek , bo samo krytykowanie tylko jednej organizacji może być odczytywane, że inne są dobre a tak nie jest.
    Pozdrawiam i życzę wnikliwości i rozeznania by iść drogą Pańską .

    OdpowiedzUsuń